Zanim zaczniemy „spalać tłuszcz” — czym właściwie jest tkanka tłuszczowa?
Kiedy mówimy o odchudzaniu, bardzo często używamy jednego prostego określenia:
„Chcę spalić tłuszcz.”
Brzmi logicznie.
Patrzymy na brzuch, biodra albo uda i widzimy coś, czego chcielibyśmy mieć mniej.
Tłuszcz staje się przeciwnikiem.
Czymś, co trzeba usunąć.
Spalić.
Pozbyć się.
Ale zanim zaczniemy zastanawiać się, jak organizm pozbywa się zgromadzonego tłuszczu, warto zadać znacznie prostsze pytanie:
Czym właściwie jest tkanka tłuszczowa?
Bo odpowiedź jest dużo ciekawsza, niż mogłoby się wydawać.
────────── Ω ──────────
Gdybyśmy mogli zajrzeć pod skórę
Wyobraź sobie, że potrafimy zmniejszyć się do rozmiarów pojedynczej komórki.
Przechodzimy przez skórę i docieramy do warstwy tkanki tłuszczowej.
Moglibyśmy spodziewać się czegoś przypominającego żółtą, jednolitą masę.
Ale zobaczylibyśmy zupełnie inny świat.
Komórki.
Naczynia krwionośne.
Włókna tworzące rusztowanie tkanki.
Komórki układu odpornościowego.
Komórki prekursorowe i stromalne.
Nerwy.
A pomiędzy nimi ogromne, niemal kuliste komórki wyglądające trochę jak mocno napompowane balony.
To właśnie adipocyty.
Nazwa brzmi skomplikowanie, ale oznacza po prostu:
komórki tłuszczowe.
────────── Ω ──────────
Adipocyt — mały magazyn z ogromnym zbiornikiem
Adipocyt jest niezwykłą komórką.
Jeżeli spojrzelibyśmy na niego pod mikroskopem, zobaczylibyśmy, że większość jego wnętrza może zajmować jedna ogromna kropla lipidowa.
Lipidy to grupa związków, do których należą między innymi tłuszcze.
Kropla lipidowa jest więc czymś w rodzaju wewnętrznego zbiornika, w którym adipocyt może przechowywać zapas energii.
W dużej mierze znajduje się ona tam w postaci trójglicerydów.
To kolejne słowo, które będzie nam potrzebne w tym odcinku.
Trójgliceryd możemy na razie wyobrazić sobie jak pakiet energii przygotowany do przechowywania.
Organizm potrafi taki pakiet zbudować i umieścić w komórce tłuszczowej.
W poprzednim odcinku obserwowaliśmy właśnie tę stronę historii — jak energia pochodząca z jedzenia może zostać wykorzystana albo odłożona na później.
Teraz będziemy obserwować proces odwrotny.
Zobaczymy, jak organizm potrafi ten magazyn ponownie otworzyć.
Ale zanim to zrobimy, przyjrzyjmy się jego konstrukcji.
────────── Ω ──────────
Komórka, która potrafi zmieniać swój rozmiar
Adipocyt nie przypomina sztywnego pudełka o niezmiennej pojemności.
Może zwiększać swoją objętość, kiedy gromadzi więcej tłuszczu.
Może również stawać się mniejszy, kiedy część zgromadzonych zapasów zostaje z niego uwolniona.
Wyobraź sobie balon.
Kiedy wtłaczamy do niego coraz więcej powietrza, jego objętość rośnie.
Kiedy powietrze wypuszczamy — maleje.
Oczywiście adipocyt jest znacznie bardziej skomplikowany niż balon, ale ta analogia pozwala zrozumieć jedną ważną zasadę:
kiedy przybywa nam tkanki tłuszczowej, nie oznacza to po prostu, że pod skórą pojawia się coraz grubsza warstwa jakiegoś „tłuszczu”. Zmieniają się żywe komórki tworzące tę tkankę.
Powiększanie istniejących komórek tłuszczowych ma swoją nazwę.
To hipertrofia adipocytów.
Hipertrofia oznacza zwiększanie rozmiaru komórki.
I odwrotnie — kiedy podczas długotrwałego deficytu energetycznego organizm wykorzystuje zgromadzone zapasy, adipocyty mogą zmniejszać swoją objętość.
Dlatego potoczne określenie „spalam tłuszcz” jest ogromnym uproszczeniem.
W rzeczywistości obserwujemy zmianę zachodzącą w żywej tkance.
────────── Ω ──────────
Czy liczba komórek tłuszczowych jest ustalona raz na zawsze?
Można byłoby teraz pomyśleć:
„Skoro adipocyty potrafią się powiększać i zmniejszać, to zapewne przez całe życie mamy mniej więcej tę samą liczbę komórek tłuszczowych, a zmienia się tylko ich wielkość.”
To jednak również byłoby zbyt dużym uproszczeniem.
Duża część zmian objętości tkanki tłuszczowej rzeczywiście może wynikać ze zmiany wielkości istniejących adipocytów.
Ale tkanka tłuszczowa nie jest zamkniętym magazynem z ustaloną na całe życie liczbą komórek.
W odpowiednich warunkach organizm może tworzyć nowe adipocyty z komórek prekursorowych.
Komórka prekursorowa to komórka, która nie jest jeszcze dojrzałym adipocytem, ale może nim zostać.
Proces powstawania nowych komórek tłuszczowych nazywamy adipogenezą.
Mamy więc dwa różne zjawiska.
Istniejący magazyn może stać się większy.
To hipertrofia.
Ale mogą również powstawać nowe magazyny.
To adipogeneza.
To rozróżnienie będzie jeszcze ważne w naszej historii.
────────── Ω ──────────
Tkanka tłuszczowa jest żywa
I tutaj dochodzimy do rzeczy, o której bardzo łatwo zapomnieć.
Adipocyt nie jest pojemnikiem wypełnionym tłuszczem.
To żywa komórka.
Ma błonę komórkową.
Ma jądro zawierające materiał genetyczny.
Posiada mitochondria.
Odbiera sygnały hormonalne.
Reaguje na to, co dzieje się w organizmie.
Pobiera określone substancje z krwi i inne do niej uwalnia.
A sama tkanka tłuszczowa jest unaczyniona i unerwiona.
Krew musi przecież dostarczyć do niej materiał, który zostanie zmagazynowany.
A kiedy organizm będzie potrzebował zgromadzonej energii, właśnie przez krążenie część uwolnionych składników będzie mogła dotrzeć do innych tkanek.
Tkanka tłuszczowa nie leży więc biernie pod skórą.
Cały czas uczestniczy w metabolizmie.
────────── Ω ──────────
I właśnie dlatego zanim zaczniemy mówić o „spalaniu tłuszczu”, musimy zmienić sposób, w jaki na niego patrzymy.
Nie będziemy już wyobrażać sobie tłuszczu jako niepotrzebnej warstwy, której organizm powinien się po prostu pozbyć.
Będziemy patrzeć na żywą tkankę zbudowaną z komórek, które potrafią magazynować energię, powiększać się, zmniejszać i odpowiadać na sygnały płynące z całego organizmu.
A to dopiero początek.
Bo wokół adipocytów znajduje się jeszcze coś bardzo interesującego.
Tkanka tłuszczowa nie jest wyłącznie magazynem energii.
Pełni w naszym organizmie znacznie więcej funkcji.
I skrywa również populację komórek, która sprawi, że jeszcze w jednym z przyszłych sezonów Omegowej Rewolucji wrócimy do niej z zupełnie innego powodu.

Tłuszcz to nie tylko magazyn energii
Na poprzedniej grafice zajrzeliśmy do wnętrza tkanki tłuszczowej.
Zobaczyliśmy adipocyty, naczynia krwionośne, nerwy i różne komórki znajdujące się pomiędzy nimi.
I już sam ten obraz powinien zmienić nasze spojrzenie na tłuszcz.
Bo skoro tkanka tłuszczowa jest żywa, unaczyniona i unerwiona, to trudno nadal traktować ją jak bierny worek, do którego organizm wrzuca nadmiar kalorii.
Tkanka tłuszczowa jest narządem.
I podobnie jak wątroba, mięśnie czy jelita ma swoje zadania.
────────── Ω ──────────
Magazyn, który miał nam pomóc przeżyć
Zacznijmy jednak od funkcji najbardziej oczywistej.
Przez większą część historii człowieka jedzenie nie czekało na nas w lodówce.
Bywało go dużo.
Potem przez wiele godzin, dni, a czasem jeszcze dłużej mogło go brakować.
Organizm potrzebował więc sposobu, aby część energii dostępnej dzisiaj zachować na jutro.
Tkanka tłuszczowa okazała się do tego znakomicie przystosowana.
Możemy porównać ją do długoterminowego magazynu energii.
Kiedy energii napływa więcej, niż w danym momencie potrzebujemy, część może zostać zapakowana w trójglicerydy i umieszczona w adipocytach.
Kiedy dopływ energii z pożywienia maleje, organizm może do tych zapasów ponownie sięgnąć.
Właśnie ten proces będziemy śledzić w dalszej części odcinka.
Ale magazynowanie energii to zaledwie jedno z zadań tkanki tłuszczowej.
────────── Ω ──────────
Magazyn, który potrafi wysyłać wiadomości
Wyobraźmy sobie wielki magazyn należący do przedsiębiorstwa.
Gdyby jedyną informacją docierającą do centrali było:
„magazyn istnieje”,
trudno byłoby zarządzać całą firmą.
Centrala musi wiedzieć, ile towaru znajduje się w środku.
Czy zapasy rosną.
Czy maleją.
Czy magazyn jest przeciążony.
I czy można bezpiecznie korzystać z jego zawartości.
Organizm rozwiązał podobny problem.
Tkanka tłuszczowa nie tylko przechowuje energię.
Potrafi również informować resztę organizmu o swoim stanie.
Robi to między innymi poprzez wydzielanie różnych substancji sygnałowych.
Część z nich nazywamy adipokinami.
Adipokiny to po prostu cząsteczki wytwarzane i uwalniane przez tkankę tłuszczową, które mogą wpływać na działanie innych komórek i narządów.
Jedną z najlepiej znanych jest leptyna.
Jej nazwa może brzmieć znajomo, ponieważ spotkaliśmy ją już wcześniej, kiedy rozmawialiśmy o głodzie i sytości.
Leptyna jest hormonem wytwarzanym przede wszystkim przez adipocyty. Jej stężenie we krwi w pewnym stopniu odzwierciedla wielkość zgromadzonych zapasów energii.
Możemy więc potraktować ją jak jedną z wiadomości wysyłanych przez magazyn do centrum zarządzania:
„Tak wyglądają nasze zapasy.”
Jednym z miejsc, które tę informację odbierają, jest mózg.
I nagle okazuje się, że tkanka znajdująca się pod skórą może uczestniczyć w rozmowie z narządem znajdującym się w czaszce.
To kolejny przykład tego, że metabolizm nie jest zbiorem niezależnych narządów.
To sieć komunikujących się ze sobą układów.
────────── Ω ──────────
Tłuszcz również chroni
Tkanka tłuszczowa pełni też znacznie bardziej przyziemne funkcje.
Znajdująca się pod skórą warstwa tłuszczu pomaga ograniczać utratę ciepła.
Tkanka tłuszczowa znajdująca się wokół niektórych narządów może natomiast działać jak naturalna poduszka amortyzująca.
Chroni przed naciskiem i urazami mechanicznymi.
W określonych miejscach naszego ciała tłuszcz jest więc nie tylko magazynem paliwa.
Jest również elementem konstrukcji.
I tutaj pojawia się ważna myśl.
Zdrowy organizm nie został zaprojektowany tak, aby nie posiadać tkanki tłuszczowej.
Potrzebuje jej.
────────── Ω ──────────
A więc im mniej tłuszczu, tym lepiej?
To jeden z tych momentów, w których intuicja może nas zaprowadzić w złym kierunku.
Skoro nadmierna ilość tkanki tłuszczowej może zwiększać ryzyko wielu zaburzeń metabolicznych, można łatwo dojść do wniosku:
jeżeli dużo tłuszczu jest źle, to zero tłuszczu musi być idealnie.
Biologia bardzo często nie działa jednak według zasady:
„mniej znaczy zawsze lepiej”.
Dobrym przykładem są rzadkie choroby określane jako lipodystrofie.
Lipodystrofia oznacza nieprawidłowy niedobór albo utratę tkanki tłuszczowej.
I mogłoby się wydawać, że człowiek niemal pozbawiony tłuszczu powinien mieć doskonały metabolizm.
Tymczasem może być dokładnie odwrotnie.
Jeżeli organizm nie ma wystarczającej ilości prawidłowo działającej tkanki tłuszczowej, pojawia się problem:
gdzie bezpiecznie przechować nadmiar energii?
Tłuszcz zaczyna wtedy gromadzić się tam, gdzie nie powinien — między innymi w wątrobie czy mięśniach.
Może temu towarzyszyć insulinooporność oraz inne poważne zaburzenia metaboliczne.
To prowadzi nas do niezwykle ważnej zasady:
problemem nie jest samo posiadanie tkanki tłuszczowej.
Problem pojawia się wtedy, gdy jest jej zbyt dużo, zbyt mało albo gdy przestaje prawidłowo wykonywać swoje zadania.
────────── Ω ──────────
Dwie próbki tłuszczu i jedno ciekawe pytanie
W naszej pracy laboratoryjnej mieliśmy kiedyś okazję zobaczyć coś, co dobrze pokazuje, dlaczego warto uważać na proste odpowiedzi.
Porównywaliśmy materiał pobrany od dwóch osób.
Jedna z nich miała bardzo niewiele tkanki tłuszczowej i niezwykle intensywnie trenowała.
Z niewielkiej ilości pobranego materiału uzyskaliśmy znacznie mniej interesujących nas komórek niż z materiału drugiego dawcy.
Różnił się również ich obraz i obserwowana przez nas aktywność.
Czy to dowodzi, że bardzo niski poziom tkanki tłuszczowej był przyczyną tych różnic?
Nie.
Dwie osoby to nie badanie naukowe.
Na wynik mogły wpływać wiek, genetyka, miejsce pobrania tkanki, sposób życia i wiele innych czynników.
Ale ta obserwacja pozostawiła nam pytanie, które jest znacznie ciekawsze niż pochopny wniosek:
czy naprawdę powinniśmy myśleć o tkance tłuszczowej wyłącznie jak o czymś, czego najlepiej mieć jak najmniej?
────────── Ω ──────────
W tkance tłuszczowej znajduje się jeszcze jeden niezwykły zasób
Wróćmy teraz do naszej infografiki.
Pomiędzy ogromnymi adipocytami przebiegają drobne naczynia krwionośne.
A w ich sąsiedztwie znajduje się cała społeczność innych komórek.
Tę część tkanki możemy określić jako niszę komórkową.
Nisza komórkowa to po prostu mikrośrodowisko, w którym określone komórki żyją, otrzymują sygnały i pozostają w kontakcie z otaczającą tkanką.
W tkance tłuszczowej znajdują się między innymi komórki stromalne i progenitorowe.
Słowo „progenitorowe” oznacza komórki, które zachowały zdolność do dalszego rozwoju i różnicowania w określone rodzaje komórek.
Wśród komórek uzyskiwanych z tkanki tłuszczowej znajduje się również populacja określana jako adipose-derived stromal/stem cells — ASC lub ADSC, czyli komórki stromalne/macierzyste pochodzące z tkanki tłuszczowej.
Nie są magicznymi komórkami zdolnymi automatycznie zamienić się w dowolną tkankę naszego organizmu.
Ale posiadają właściwości, które sprawiły, że tkanka tłuszczowa stała się niezwykle interesującym źródłem komórek badanych i wykorzystywanych w medycynie regeneracyjnej.
I właśnie dlatego można spojrzeć na tkankę tłuszczową jeszcze inaczej.
Nie tylko jak na bank energii.
W pewnym sensie również jak na wewnętrzny bank biologicznych możliwości.
Na razie jednak tylko uchylamy drzwi.
Bo komórki macierzyste, nisze komórkowe i medycyna regeneracyjna zasługują na własną historię.
W jednym z przyszłych sezonów Omegowej Rewolucji wrócimy do tego banku i spróbujemy go otworzyć.
────────── Ω ──────────
Na razie zapamiętajmy coś znacznie ważniejszego dla naszej obecnej historii.
Tkanka tłuszczowa nie jest naszym przeciwnikiem.
Nie powinniśmy pytać:
„Jak się jej pozbyć?”
Znacznie lepsze pytanie brzmi:
„Jak sprawić, żeby prawidłowo wykonywała swoją pracę?”
Bo zdrowy metabolizm potrzebuje magazynu.
Potrzebuje również możliwości odkładania energii, kiedy jest jej dużo, i odzyskiwania jej wtedy, kiedy zaczyna jej brakować.
Wiemy już, czym jest ten magazyn i dlaczego go potrzebujemy.
Teraz możemy zobaczyć, co dzieje się z nim wtedy, gdy zaczyna się wypełniać.

Jak właściwie „tyje” komórka tłuszczowa?
Wiemy już, że tkanka tłuszczowa nie jest biernym magazynem.
Jest żywą tkanką, która przechowuje energię, komunikuje się z innymi narządami i reaguje na to, co dzieje się w całym organizmie.
Ale skoro adipocyt jest żywą komórką, pojawia się bardzo proste pytanie:
Co właściwie dzieje się z komórką tłuszczową, kiedy tyjemy?
Czy organizm produkuje tysiące nowych komórek tłuszczowych?
Czy te, które już mamy, po prostu wypełniają się tłuszczem?
A może zachodzą oba procesy jednocześnie?
Żeby to zrozumieć, wróćmy na chwilę do naszego magazynu.
────────── Ω ──────────
Magazyn zaczyna się wypełniać
Wyobraźmy sobie, że adipocyt jest niewielkim magazynem.
W jego wnętrzu znajduje się miejsce przeznaczone na przechowywanie energii.
W poprzednim odcinku zobaczyliśmy, że organizm może pakować tę energię w trójglicerydy i odkładać je w komórkach tłuszczowych.
Jeżeli przez pewien czas do magazynu trafia więcej towaru, niż jest z niego zabierane, zapasy zaczynają rosnąć.
W adipocycie dzieje się coś podobnego.
Do jego kropli lipidowej trafiają kolejne trójglicerydy.
Kropla staje się większa.
A razem z nią powiększa się cała komórka.
To bardzo ważne.
Kiedy zwiększa się ilość tkanki tłuszczowej, nie musi to oznaczać, że natychmiast powstają tysiące nowych komórek tłuszczowych.
Najpierw istniejące adipocyty mogą po prostu przechowywać coraz większą ilość tłuszczu.
Proces zwiększania rozmiaru istniejącej komórki ma swoją nazwę:
hipertrofia.
Hipertrofia oznacza po prostu:
komórka staje się większa.
Nie przybyła nowa komórka.
Powiększyła się ta, która już istniała.
────────── Ω ──────────
Jak bardzo może urosnąć adipocyt?
Tutaj nasza analogia z magazynem staje się jeszcze ciekawsza.
Wyobraźmy sobie magazyn, do którego każdego dnia przyjeżdżają kolejne ciężarówki.
Na początku nie ma problemu.
Jest dużo wolnego miejsca.
Towar można spokojnie rozmieścić.
Ale kolejne dostawy przyjeżdżają.
Regały zaczynają się zapełniać.
Przejścia stają się węższe.
Pracownikom coraz trudniej poruszać się pomiędzy paczkami.
Magazyn nadal działa.
Ale niekoniecznie działa już tak samo sprawnie jak wcześniej.
Adipocyt również nie może powiększać się bez żadnych konsekwencji.
Rosnąca komórka potrzebuje odpowiedniego dopływu tlenu i składników odżywczych.
Musi pozostawać w kontakcie z naczyniami krwionośnymi.
Musi nadal prawidłowo odbierać i wysyłać sygnały.
A kiedy adipocyty stają się bardzo duże, ich środowisko może zacząć się zmieniać.
Mogą pojawiać się zaburzenia w ich prawidłowym funkcjonowaniu, zmiany w wydzielaniu substancji sygnałowych oraz większa aktywność procesów zapalnych.
I tutaj po raz kolejny widzimy, że problemem nie jest po prostu:
„mam tłuszcz”.
Znaczenie ma również to, w jakim stanie znajduje się tkanka, która ten tłuszcz przechowuje.
────────── Ω ──────────
Co zrobić, kiedy jeden magazyn przestaje wystarczać?
Organizm posiada jednak jeszcze jedną możliwość.
Jeżeli istniejące magazyny się powiększają, tkanka tłuszczowa może w określonych warunkach zwiększać również liczbę adipocytów.
Pamiętasz komórki prekursorowe, o których wspominaliśmy wcześniej?
To komórki, które nie są jeszcze dojrzałymi adipocytami, ale mogą się nimi stać.
Możemy porównać je do przygotowanych działek budowlanych.
Nie stoją jeszcze na nich magazyny.
Ale jeżeli pojawi się odpowiedni sygnał i potrzeba, może rozpocząć się budowa.
Komórka prekursorowa przechodzi wtedy serię zmian i stopniowo staje się dojrzałą komórką tłuszczową.
Ten proces nazywamy:
adipogenezą.
Adipogeneza oznacza powstawanie i dojrzewanie nowych adipocytów z komórek prekursorowych.
Jeżeli w efekcie zwiększa się liczba komórek tworzących tkankę, możemy mówić również o hiperplazji.
I tutaj warto zatrzymać się na moment, ponieważ te dwa podobnie brzmiące słowa opisują dwie zupełnie różne rzeczy.
Hipertrofia — komórki robią się większe.
Hiperplazja — zwiększa się liczba komórek.
Jedno większe magazynuje więcej.
Drugie oznacza powstawanie większej liczby magazynów.
────────── Ω ──────────
Czy mamy więc przez całe życie tę samą liczbę komórek tłuszczowych?
Nie.
To popularne uproszczenie.
Duża część liczby adipocytów rzeczywiście kształtuje się podczas wzrostu i dojrzewania organizmu, a u dorosłego człowieka liczba tych komórek może pozostawać przez długi czas stosunkowo stabilna.
Ale stabilna nie oznacza niezmienna.
Tkanka tłuszczowa przez całe życie podlega przebudowie.
Stare komórki mogą obumierać.
Powstają nowe.
A w określonych warunkach liczba adipocytów może się zwiększać.
Dlatego zdanie:
„rodzimy się z określoną liczbą komórek tłuszczowych i mamy je już do końca życia”
nie jest prawdziwe.
Znacznie bliżej rzeczywistości będzie powiedzieć:
u dorosłego człowieka ogromne znaczenie ma zmiana wielkości adipocytów, ale tkanka tłuszczowa zachowuje również możliwość tworzenia nowych komórek.
────────── Ω ──────────
Większy adipocyt czy więcej adipocytów — czy to robi różnicę?
Na pierwszy rzut oka moglibyśmy powiedzieć:
„Co za różnica? Kilogram tłuszczu to kilogram tłuszczu.”
Ale dla organizmu sposób, w jaki tkanka przechowuje nadmiar energii, może mieć znaczenie.
Wyobraźmy sobie dwie firmy.
Obie muszą przechować dziesięć tysięcy paczek.
Pierwsza firma wciska wszystkie paczki do kilku przepełnionych magazynów.
Druga rozdziela je pomiędzy większą liczbę magazynów, z których każdy zachowuje trochę wolnej przestrzeni.
Na papierze liczba paczek jest taka sama.
Ale warunki ich przechowywania są zupełnie inne.
Podobną różnicę możemy obserwować w tkance tłuszczowej.
Bardzo duże, przerośnięte adipocyty częściej wiążą się z zaburzeniem prawidłowego funkcjonowania tkanki niż mniejsze adipocyty zdolne nadal bezpiecznie przyjmować kolejne porcje energii.
To nie oznacza oczywiście, że tworzenie coraz większej liczby komórek tłuszczowych jest sposobem na zdrowie.
Pokazuje coś innego.
Liczy się nie tylko ilość tkanki tłuszczowej. Liczy się również jej zdolność do bezpiecznego magazynowania energii.
────────── Ω ──────────
Co się dzieje, kiedy bezpiecznego miejsca zaczyna brakować?
I tutaj pojawia się kolejny ważny element naszej układanki.
Jeżeli tkanka tłuszczowa potrafi prawidłowo przyjąć nadmiar energii, trójglicerydy mogą zostać przechowane tam, gdzie organizm przygotował dla nich odpowiedni magazyn.
Ale co się stanie, jeżeli zapasów jest coraz więcej, adipocyty są już mocno powiększone, a zdolność tkanki do dalszego bezpiecznego magazynowania zaczyna być niewystarczająca?
Towar przecież nie znika.
Musi trafić gdzieś indziej.
I wtedy tłuszcz może zacząć gromadzić się w miejscach, które nie zostały stworzone po to, żeby przechowywać jego duże ilości.
Na przykład w wątrobie.
W mięśniach.
Wokół narządów wewnętrznych.
Takie gromadzenie tłuszczu poza jego typowym magazynem określamy jako ektopowe odkładanie tłuszczu.
Słowo ektopowy oznacza po prostu:
znajdujący się w niewłaściwym miejscu.
I właśnie dlatego dwie osoby o podobnej masie ciała mogą mieć zupełnie inną sytuację metaboliczną.
Nie chodzi wyłącznie o to:
ile energii zostało zgromadzone.
Liczy się również:
gdzie została zgromadzona i czy tkanka tłuszczowa nadal potrafi bezpiecznie ją przechowywać.
────────── Ω ──────────
W poprzednim odcinku obserwowaliśmy, jak organizm kieruje nadmiar energii do magazynów.
Teraz wiemy już, że sam magazyn również może się zmieniać.
Adipocyt może się powiększać.
Mogą powstawać nowe adipocyty.
A kiedy zdolność tkanki tłuszczowej do bezpiecznego przechowywania energii zaczyna być przekraczana, tłuszcz może pojawić się tam, gdzie zaczyna przeszkadzać w prawidłowym funkcjonowaniu innych tkanek.
Ale nasza historia ma również drugą stronę.
Magazyn nie tylko się napełnia.
Potrafi się także opróżniać.
I właśnie teraz możemy odwrócić wszystkie strzałki, które rysowaliśmy do tej pory.
Zamiast pytać:
„Jak energia trafia do adipocytu?”
zapytamy:
„Co musi się wydarzyć, żeby organizm zaczął ją z niego zabierać?”

Magazyn nie tylko się napełnia. Potrafi się także opróżniać
Do tej pory obserwowaliśmy metabolizm głównie wtedy, kiedy energia napływała.
Jedliśmy.
Pokarm trafiał do przewodu pokarmowego.
Składniki odżywcze były wchłaniane do krwi.
Glukoza mogła być wykorzystywana przez komórki.
Uzupełnialiśmy zapasy glikogenu.
A kiedy energii było więcej, niż organizm potrzebował w danej chwili, część mogliśmy odłożyć w tkance tłuszczowej.
Przez kilka ostatnich rozdziałów nasze strzałki były więc skierowane głównie w jedną stronę:
DO MAGAZYNU.
Ale przecież człowiek nie je przez całą dobę.
Kończymy posiłek.
Mija godzina.
Druga.
Trzecia.
Dopływ składników odżywczych z przewodu pokarmowego stopniowo maleje.
Tymczasem serce nie przestaje bić.
Mózg nie wyłącza się do następnego śniadania.
Oddychamy.
Poruszamy się.
Utrzymujemy temperaturę ciała.
Wątroba, nerki i pozostałe narządy cały czas wykonują swoją pracę.
Energia nadal jest potrzebna.
Skoro jednak coraz mniej dostarczamy jej bezpośrednio z ostatniego posiłku, organizm musi zrobić coś, do czego przygotowywał się wcześniej.
Musi zacząć korzystać z własnych zapasów.
I właśnie teraz odwrócimy nasze strzałki.
────────── Ω ──────────
Słońce zachodzi. Dom nadal potrzebuje energii
Wyobraź sobie nowoczesny dom wyposażony w panele słoneczne.
Jest piękny, słoneczny dzień.
Panele produkują prąd.
Działa lodówka.
Komputer.
Pompa ciepła.
Pralka.
Wszystkie urządzenia mogą korzystać z energii, która właśnie napływa.
Jeżeli panele produkują jej więcej, niż dom w danej chwili potrzebuje, byłoby szkoda ją zmarnować.
Dlatego część nadwyżki możemy zachować na później.
Ładujemy akumulator.
Jeżeli mamy odpowiednio rozbudowany system, możemy również posiadać znacznie większy magazyn energii przeznaczony na dłuższy okres.
W ciągu dnia wszystko działa znakomicie.
Ale potem przychodzi wieczór.
Słońce znajduje się coraz niżej.
Panele produkują coraz mniej energii.
Wreszcie zapada noc.
Czy dom przestaje wtedy potrzebować prądu?
Oczywiście, że nie.
Lodówka nadal działa.
Pompa nadal pracuje.
Włączamy światło.
Ładujemy telefon.
Zmieniło się coś zupełnie innego.
Nie zapotrzebowanie na energię. Zmieniło się jej źródło.
Dom zaczyna korzystać z energii, którą wcześniej zgromadził.
Z naszym organizmem dzieje się coś bardzo podobnego.
────────── Ω ──────────
Posiłek jest jak okres produkcji energii przez panele
Kiedy jemy i trwa trawienie oraz wchłanianie składników odżywczych, do organizmu napływa energia pochodząca z zewnątrz.
Możemy porównać ją do energii produkowanej przez panele w słoneczny dzień.
Część wykorzystujemy na bieżąco.
Część odkładamy.
Ale posiłek nie dostarcza składników odżywczych do krwi bez końca.
Z czasem ich dopływ maleje.
To trochę tak, jakby słońce zaczynało zachodzić.
Panele produkują coraz mniej, ale dom nadal działa.
I wtedy coraz większego znaczenia nabierają nasze własne zasoby.
Ta analogia pozwala nam również zrozumieć coś bardzo ważnego.
Nie istnieje jedna magiczna minuta, w której organizm mówi:
„Koniec energii z posiłku. Od tej sekundy spalam tłuszcz.”
Słońce również nie świeci pełną mocą, żeby sekundę później całkowicie zgasnąć.
Zapada zmierzch.
Produkcja z paneli stopniowo maleje.
Akumulator stopniowo przejmuje większą część obciążenia.
Podobnie działa metabolizm.
Zmieniają się proporcje wykorzystywanych źródeł energii.
────────── Ω ──────────
System musi wiedzieć, że warunki się zmieniły
Instalacja energetyczna potrzebuje układu sterującego.
Musi wiedzieć:
ile energii produkują panele,
ile zużywa dom,
czy ładować akumulator,
czy zacząć go rozładowywać.
Nasz organizm również posiada system sygnałów informujących tkanki o aktualnej sytuacji energetycznej.
Jednym z najważniejszych jest insulina.
Insulinę już znamy, ale przypomnijmy jej znaczenie.
Insulina jest hormonem — czyli chemicznym sygnałem, za pomocą którego organizm przekazuje informacje pomiędzy tkankami i narządami.
Po posiłku, szczególnie zawierającym węglowodany, stężenie insuliny zwykle wzrasta.
W dużym uproszczeniu jest to część komunikatu:
„Energia napływa. Możemy ją wykorzystywać i uzupełniać zapasy.”
Kiedy mija czas od posiłku, a dopływ składników odżywczych z jelita maleje, stężenie insuliny również zwykle się obniża.
Zmieniają się także inne sygnały hormonalne.
Jednym z nich jest glukagon.
Glukagon również jest hormonem produkowanym przez trzustkę. Jednym z jego ważnych zadań jest pomoc w utrzymywaniu odpowiedniego stężenia glukozy we krwi wtedy, kiedy nie napływa ona właśnie z posiłku.
Nie musimy zapamiętywać całej biochemii.
Na tym etapie wystarczy jedna zasada:
zmiana sygnałów hormonalnych informuje organizm, że czas stopniowo przechodzić od magazynowania do korzystania z zapasów.
Słońce zachodzi.
Sterownik instalacji to zauważył.
Czas sięgnąć do akumulatora.
────────── Ω ──────────
Naszym podręcznym akumulatorem jest glikogen
Organizm ma kilka sposobów magazynowania energii.
Największy magazyn już poznaliśmy.
To tkanka tłuszczowa.
Ale zanim do niej wrócimy, musimy zajrzeć do znacznie mniejszego i bardziej podręcznego zapasu.
To glikogen.
Glikogen poznaliśmy w poprzednim odcinku.
Przypomnijmy:
glikogen jest zapasową formą glukozy przechowywaną przede wszystkim w wątrobie i mięśniach.
Możemy potraktować go jak akumulator.
Jego pojemność jest ograniczona.
Nie przechowamy w nim ogromnych zapasów energii na tygodnie czy miesiące.
Ale możemy stosunkowo szybko z niego korzystać.
Kiedy dopływ glukozy z przewodu pokarmowego maleje, organizm może zacząć rozkładać zgromadzony wcześniej glikogen.
I tutaj pojawia się pierwsze nowe pojęcie:
glikogenoliza.
Brzmi jak termin z podręcznika biochemii.
Ale oznacza coś bardzo prostego.
Glikogenoliza to rozkład zgromadzonego glikogenu.
Czyli:
zaczynamy rozładowywać akumulator.
────────── Ω ──────────
Mamy jednak dwa akumulatory, które nie służą do tego samego
Glikogen znajduje się przede wszystkim w dwóch miejscach:
w wątrobie i w mięśniach.
Można byłoby pomyśleć, że to po prostu dwa identyczne akumulatory podłączone do jednej instalacji.
Tak jednak nie jest.
Glikogen wątrobowy pomaga utrzymywać odpowiednie stężenie glukozy we krwi.
Wątroba może więc wykorzystać swój zapas, aby pomóc dostarczać glukozę tam, gdzie jest potrzebna.
To trochę jak centralny akumulator podłączony do instalacji całego domu.
Mięśnie mają natomiast własny zapas glikogenu.
I ten magazyn służy przede wszystkim im samym.
Kiedy mięsień pracuje — idziemy, biegniemy, wchodzimy po schodach albo podnosimy ciężar — może wykorzystać zgromadzony w sobie glikogen do własnych potrzeb energetycznych.
To bardziej przypomina mały lokalny akumulator znajdujący się przy konkretnym urządzeniu.
Energia jest zgromadzona na miejscu i ma zasilać przede wszystkim właśnie to urządzenie.
To ważne rozróżnienie.
Nie mamy jednego wspólnego zbiornika glikogenu.
Wątroba i mięśnie przechowują go w różnych celach.
────────── Ω ──────────
A co, kiedy akumulator zaczyna się rozładowywać?
Tutaj nasz system energetyczny robi się jeszcze ciekawszy.
Akumulator ma ograniczoną pojemność.
Glikogen również.
Tymczasem organizm nadal potrzebuje utrzymywać odpowiednie stężenie glukozy we krwi.
Niektóre tkanki są od niej szczególnie zależne.
Co więc zrobić, kiedy glukozy z ostatniego posiłku już prawie nie ma, a zapas glikogenu stopniowo się zmniejsza?
Organizm posiada niezwykłą zdolność:
potrafi sam wytwarzać glukozę z innych surowców.
Proces ten nazywamy glukoneogenezą.
Rozłóżmy to trudne słowo na prostą ideę.
Glukoneogeneza oznacza wytwarzanie nowej glukozy ze składników, które nie są węglowodanami.
Organizm może wykorzystać do tego między innymi mleczan, niektóre aminokwasy oraz glicerol.
I właśnie glicerol powinien zwrócić naszą uwagę.
Bo za chwilę spotkamy go ponownie.
Znajduje się w cząsteczkach trójglicerydów przechowywanych w tkance tłuszczowej.
Kiedy otworzymy nasz największy magazyn energii, glicerol będzie jednym z elementów, które z niego uwolnimy.
Nasze różne systemy energetyczne zaczynają się więc ze sobą łączyć.
────────── Ω ──────────
Organizm nie czeka, aż akumulator pokaże 0%
To jeden z najczęstszych błędów w myśleniu o metabolizmie.
Możemy wyobrażać sobie następującą kolejność:
najpierw spalamy energię z posiłku,
potem zużywamy cały glikogen,
na wyświetlaczu pojawia się:
0%
i dopiero wtedy organizm otwiera tkankę tłuszczową.
Tak to nie działa.
Organizm nie czeka, aż jeden magazyn zostanie całkowicie opróżniony, zanim zacznie korzystać z następnego.
W naszym domu również nie musielibyśmy czekać, aż panele przestaną produkować absolutnie cokolwiek.
Wraz ze spadkiem ich produkcji zmienia się udział poszczególnych źródeł w zasilaniu domu.
Dokładnie ta sama zasada jest niezwykle ważna dla zrozumienia metabolizmu.
Po posiłku większy udział w dostarczaniu energii mogą mieć składniki właśnie wchłonięte z przewodu pokarmowego.
Później rośnie znaczenie zapasów.
Jednocześnie może zachodzić glikogenoliza.
Może zachodzić glukoneogeneza.
A tkanka tłuszczowa może już uwalniać kwasy tłuszczowe.
Organizm korzysta z różnych źródeł jednocześnie — zmieniają się przede wszystkim ich proporcje.
Dlatego popularne pytanie:
„Po ilu godzinach zaczynam spalać tłuszcz?”
nie ma jednej prostej odpowiedzi.
Bo nie istnieje godzina, o której metabolizm naciska przełącznik:
GLUKOZA OFF — TŁUSZCZ ON.
To proces płynny.
────────── Ω ──────────
A gdzie jest nasz największy magazyn?
Wróćmy jeszcze raz do domu.
Panele dostarczają energię wtedy, kiedy jest dostępna.
Akumulator pozwala przechować ograniczony zapas i stosunkowo szybko z niego skorzystać.
Ale wyobraźmy sobie, że chcemy zgromadzić naprawdę dużą rezerwę energii.
Potrzebujemy znacznie większego magazynu.
W naszym organizmie taką rolę pełni:
tkanka tłuszczowa.
To właśnie tam możemy przechowywać ilości energii nieporównywalnie większe niż w glikogenie.
Przez ostatnie podrozdziały oglądaliśmy ten magazyn bardzo dokładnie.
Poznaliśmy adipocyt.
Zajrzeliśmy do jego wnętrza.
Zobaczyliśmy ogromną kroplę lipidową.
Dowiedzieliśmy się, jak komórka może się powiększać i jak mogą powstawać nowe adipocyty.
Do tej pory obserwowaliśmy jednak głównie, jak magazyn jest napełniany.
Teraz sytuacja się odwróciła.
Słońce zaszło.
Dopływ energii z ostatniego posiłku maleje.
System coraz bardziej korzysta z własnych zasobów.
I właśnie teraz możemy wrócić do naszego adipocytu i zadać pytanie, od którego zaczęliśmy:
Jak wydobyć energię zamkniętą wewnątrz kropli lipidowej?
────────── Ω ──────────
Trójglicerydu nie można po prostu wyjąć z magazynu
Wewnątrz adipocytu energia została zapakowana przede wszystkim w trójglicerydy.
Możemy wyobrazić sobie je jak duże pakiety przygotowane do długotrwałego przechowywania.
Ale pracujący mięsień nie może po prostu zamówić:
„Proszę przysłać jeden trójgliceryd z brzucha.”
Najpierw paczkę trzeba otworzyć.
Trójgliceryd musi zostać rozłożony na mniejsze elementy, które mogą opuścić komórkę tłuszczową i zostać wykorzystane przez organizm.
I właśnie ten proces ma nazwę, która będzie jednym z najważniejszych pojęć tego odcinka.
Lipoliza.
Lipoliza oznacza rozkład zgromadzonych trójglicerydów i uwalnianie z nich kwasów tłuszczowych oraz glicerolu.
Czyli po kilku odcinkach poświęconych temu, jak organizm zdobywa i magazynuje energię, dochodzimy do momentu, w którym naprawdę zaczynamy otwierać największy magazyn.
Tylko tutaj czeka nas niespodzianka.
Bo wyjęcie tłuszczu z magazynu nie oznacza jeszcze, że został spalony.







Dyskusja (0)